Terra Inc0gnita
Forum Terra Inc0gnita
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
 Statystyki    Regulamin

Gdzie jest Elzid - sesja
Idź do strony 1, 2, 3 ... 35, 36, 37  Następny
 
       Forum Terra Inc0gnita Strona Główna -> D&D
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Elf
Demoni Władca


Dołączył: 11 Gru 2002
Posty: 1028
Skąd: Rzeszów

PostWysłany: 13-01-2010 22:13    Temat postu: Gdzie jest Elzid - sesja Odpowiedz z cytatem

Beregost. Świątynia Lathandera

Dom Pana Poranka w Beregoście prezentuje się nadzwyczaj okazale, jak na tak małą mieścinę. Sala audiencji, w której właśnie znajdujesz się wraz z kilkorgiem nieznajomych osób , mimo ascetycznego wyposażenia robi ogromne wrażenie. Przestrzeń dobrych 100 m2 obłożonych białym marmurem na ścianach i biało-szarą szachownicą na podłogach sprawia, że każde chrząknięcie niesie się echem i każdy z tu obecnych zwraca na ciebie uwagę. To naprawdę onieśmiela, mimo iż zebrani (taksujesz wzrokiem) - wyglądają na podróżnych tak samo zmęczonych drogą jak ty.

Na ścianie wisi znajome ogłoszenie; i nie masz wątpliwości, że ta zgraja ludzi i nieludzi przybyła tu dokładnie z takiego samego powodu; odnaleźć miejscowego lekarza, przysłużyć się miastu i w dowód wdzięczności otrzymać kilka złotych monet. Kurczę... czyżby nagroda była aż tak wysoka? A sprawa tak poważna? - zaczynasz się zastanawiać. Drużyna? Jak u licha z tej bandy sklecić drużynę?


Na końcu tej sali stoi kamienna mównica. Pewnie zaraz wszyscy dowiemy się szczegółów.

I wtedy czas jakby się zatrzymał. Do sali bezszelestnie weszła złota elfka w pełnym uzbrojeniu. Zbroję łuskową przykrywała tłumiąca dźwięk, niebieska tunika z Okiem Nashera*, ale i tak metaliczny chrzęst niepokojąco niósł się wokół. Dziwne, że zobaczyłeś kobietę dopiero wtedy, kiedy jej pawęż z łoskotem oparł się o mównicę. Zdjęła hełm a wtedy złoto jej długich włosów rozsypało się w nieładzie ukrywając nieco zmęczenie twarzy. Pospiesznie ściągnęła rękawice i schowała w półce mównicy, ale widziałeś na nich krew dostatecznie wyraźnie nawet z końca hali.

- A więc zbliżcie się - powiedziała miękkim głosem, który nie pasował do żołnierskiego stanu - niech dowiem się coście za jedni i jakie macie umiejętności. Oby były wystarczające do... - jej oczy mieniły się szmaragdem skąpanym w złocie - ...oby były wystarczające.

-Po kolei , przedstawić się - wydała rozkaz, a ty go wykonałeś bez zająknięcia.
[przedstaw się i opisz swój wygląd]

*Oko Nashera to herb Lorda Nashera - władcy Neverwinter i symbol tego dumnego miasta Północy
_________________
MISTRZ PODZIEMI
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora  
 
tabar
Wielki Demon


Dołączył: 11 Maj 2004
Posty: 601
Skąd: Lublin

PostWysłany: 13-01-2010 23:14    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

[jesli chodzi o wyglad to wstawilem obrazek takie skrzyowanie Johny Bravo i Jason Stockhouse'a z True Blood Wink]

Przed szereg wysunął się postawny blondyn w zbroi. Przy pierwszym kroku wykonał ruch głową, przy którym bujna czupryna zatoczyła łuk wokół głowy.

[pamiętacie Księcia z Bajki ze Shreka 2, to właśnie ten ruch]

Młodzieniec ten miał na sobie pełną płytową zbroję, pod lewą pachą dzierżył hełm z przyłbicą przedstawiająca twarz kobiety otoczoną bujnymi włosami. Podobny wizerunek miał na przodzie napierśnika wykonany ze szlachetnych metali, tylko włosy rozchodzące się na wszystkie strony były wykonane z miedzi, które dobrze odzwierciadlała rudy kolor. przez plecy miał przewieszony dwuręczny topór a przy boku miecz i sztylet.

Dwornie się skłonił, kładąc na sercu dłoń zakutą w rękawicę. Na jego twarzy wykwitł powalający uśmiech, a uważny obserwator zauważyłby puszczone przez niego oczko do elfki.

- Witaj szlachetna Pani, której uroda, mądrość i odwaga są znane szeroko. Jam jest Thoed Tharmikos, paladyn Sune.
_________________
"Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka
Gdyby się nie przewrócił, byłaby rzecz wielka
Gdyby to najczęstsze słowo polskie
Gdyby mama miała fiuta, to by była ojcem, hej"
KNŻ


Ostatnio zmieniony przez tabar dnia 18-01-2010 21:12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
 
Remus
Wielki Demon


Dołączył: 09 Paź 2003
Posty: 767


PostWysłany: 14-01-2010 0:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem





Miedzianoskóry elf takim właśnie był uważnym obserwatorem i nieźle musiał się starać by na twarzy gościł mu tylko i wyłącznie szacunek, gdy zwracał się do szlachetnego paladyna. Odwracał się ostrożnie, bowiem na barku, wczepiony pazurami w skórzany naramiennik, siedział obojętnie rdzawy jastrząb, rozglądający się od czasu do czasu i poprawiający pióra. Elf pogładził go po łebku, rychło zabrał jednak palce gdy drapieżnik wpatrzył się w nie niczym w tłuściutkiego gryzonia.

- Że też paladyn wyprzedził barda, rzecz to wręcz nie do pomyślenia, miły panie - zaintonował pięknym głosem, jako żywo przypominającym uderzenia miedzianych dzwonków. - Pełen jestem podziwu, co jak co ale w mych stronach paladyni znani są głównie ze sprawności w boju, ślubowanej czystości, z zapału - zapewne z tego ostatniego się biorącego - do przebijania głową muru ... muru, oczywiście, złych uczynków i wszelkich nieprawości, których pełno w tym świecie, o czym obwieszczenie rady szlachetnego miasta Beregostu również zaświadcza ... ale taka przytomność umysłu godna jest najwyższej pochwały - potrząsnął w podziwie głową. - Wiedz, panie, że z całego serca przyklaskuję młodzieńczemu zapałowi a i wielką czerpię z tego otuchę na przyszłość... - w ostatnim momencie ugryzł się w język przed zapytaniem o sposoby pielęgnacji tak pięknej czupryny.

- Aesdil Laure, droga pani, tuszę że z szacowną Llirą Lethinen mam przyjemność? - podchodzi bliżej, pięknym uśmiechem witając niewiastę, co najmniej tak pięknym jak uśmiech rycerskiego Thoaeda. Strojny jest w zieleń dużo skromniej niż paladyn (ale temu trudno dorównać - zbroja płytowa przydaje atrakcyjności, zwłaszcza po polerowaniu), stoi z lutnią na plecach skrzyżowaną z łukiem, z jednosiecznym Sahandrianem i sztyletem przy boku. - Pieśnią, bronią albo i czarem wspomóc mogę tego oto dzielnego męża gdy samojeden rzuci się w rwące mrozu szpony ... albo jeszcze lepiej we wraże szeregi - poprawia się pospiesznie i potrząsa głową, aż mu się złote warkoczyki rozsypują gdy zanadto ponosi go entuzjazm przy opisie - oczywiście, jeśli okoliczności wymagać tego będą...
_________________
Zdobyć serce kobiety jest stosunkowo prosto.
Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...


Ostatnio zmieniony przez Remus dnia 15-01-2010 15:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość  
 
Buzz
Demoni Władca


Dołączył: 15 Wrz 2003
Posty: 1342
Skąd: Toruń

PostWysłany: 14-01-2010 14:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Spośród gromadki wysuwa się trzeci mężczyzna i staje pomiędzy pierwszą dwójką. I szczerze mówiąc wygląda przy nich dość mizernie. Jak na człowieka jest średniego wzrostu, lecz dość chudy, żeby nie powiedzieć: żylasty. Zatem zarówno przy postawnym paladynie w lśniącej zbroi jak i przy elfie, złotoustym można by rzec, wygląda skromnie. Również jego włosy wbrew modzie, która w tym towarzystwie ma najwidoczniej spore znaczenie, są krótko ostrzyżone, bardzo krótko. Ubrany w szaty podróżne: ani bogate, ani zdobione, ani pancerne. Ot, zwykłe spodnie i koszula, za to wygodne. Na plecach tymczasem, a to niespodzianka, zamiast topora dwuręcznego czy łuku – plecak, z podwiązanym zwiniętym posłaniem. Plecak zresztą na pusty wygląda, a na pewno nie na pełen.

Stanął ów wędrowiec w doborowym towarzystwie. Zadarł głowę w lewo, lecz złota paladyńska grzywa niewiele więcej pozwoliła mu zobaczyć. Zadarł głowę w prawo i nie wytrzymał dzikiego wzroku jastrzębia. Zadarł więc głowę do przodu, w kierunku kamiennej mównicy i odezwał się w te słowa.

-Pani, jestem gotów również przyłączyć się poszukiwań zaginionego lekarza. Pytasz jak mnie zwą i kim jesteś, gdyż jest to niezbędne, byś podjęła decyzję o mojej przydatności. Bądź nieprzydatności. Znają mnie dobrze w świątyni Waukeen we Wrotach Baldura, gdyż tam spędziła wiele lat z mego życia. Nie jestem jednak kapłanem, choć posiadam kilka kapłańskich umiejętności. Przede wszystkim zajmowałem się medytacją i kontemplacją życia ludzkiego na tym nienajlepszym ze światów. Mieszkając jeszcze w świątyni, wszyscy zwali mnie Nyk i o to pytaj, jeśli zwrócisz się do mojej świątyni. W tej chwili wolałbym, żebyście mnie wszyscy zwali Goro, gdyż jest to znacznie bardziej odpowiadające mi imię. A co się tyczy moich umiejętności: mieczem macham gorzej niźli cepem, a z łuku to jedynie przez łeb mogę komuś dać. Nie posiadam również ani żadnego daru boskiego, ani tym bardziej niczego nie nauczyła mnie Mystra. Nie będzie chyba jednak zbyt wielkim okazaniem zadufanie w sobie jeśli stwierdzę, że mogę się przydać i to nie mało, skoro naszym zadaniem ma być odnalezienie zaginionego lekarza, a nie zabicie grasującego w okolicy smoka lubującego się w dziewicach, najlepiej wysoko urodzonych.
_________________
http://farmersi.pl/index.php?idp=160352

Uderzajac pierwszy, uderzasz ostatni

Kiedy jesz, jedz. Kiedy czytasz, czytaj. Kiedy czytasz przy jedzeniu, czytaj przy jedzeniu.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
 
Remus
Wielki Demon


Dołączył: 09 Paź 2003
Posty: 767


PostWysłany: 15-01-2010 10:46    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Aesdil, zrozpaczony, potrząsnął złotą głową - mnich! Sama myśl o tym że niektórzy z własnej i nieprzymuszonej woli wyzbywają się ziemskich przyjemności sprawiła że lodowaty dreszcz przebiegł mu po plecach. To okropne! Wbrew naturze! Z racji jednak świątynnego wychowania grzecznie nie skomentował słów poczciwego Nyka. Po krótkim zaś namyśle uznał że obecność w drużynie tak specyficznej postaci to znakomity temat na balladę! Pokusie poddany świątobliwy asceta, z żądzami swego ciała ciągły bój toczący... - obrócił te słowa parę razy na języku, szukając stosownych rymów... Klasnął językiem gdy mnich tak plastyczną scenę na koniec swego wywodu przytoczył.

- Siłacz, mędrzec i filozof! Czego chcieć więcej! - rzuca z uciechą, odwracając się ku pierwszym towarzyszom - Szlachetny Thoaedzie, czyż w osobie Goro, dbającego o Twą duchową czystość, nie upatrujesz znakomitego kompana?

- Śmiało, towarzysze!
- odwraca się ku pozostałym, w zbitej gromadzie nadal stojącym - nie szurajcie wstydliwie stopami, zaspokójcie naszą ciekawość, jakież to Wasze imiona i skąd bogi przynoszą!
_________________
Zdobyć serce kobiety jest stosunkowo prosto.
Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość  
 
tabar
Wielki Demon


Dołączył: 11 Maj 2004
Posty: 601
Skąd: Lublin

PostWysłany: 15-01-2010 18:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Thoed zmarszczył czoło dobrze wiedział i widział, że jeśli chodzi o siłacza to zrozumiał, że chodzi o niego. Z resztą co oczywiste został wymieniony na pierwszym miejscu. Ale odróżnienie mędrca od filozofa przysporzyło mu trudność. Oba słowa opisywała najczęściej gości co to uginali się pod ciężarem jego topora.

- Azaliż prawdę prawisz. Chociaż patrząc na Goro nie widzę nawet śladu błogosławieństwa Sune. Jednak może inni bogowie mu sprzyjają i ma piękne wnętrze.

Ostatnie określenie znał z romansów rycerskich, chociaż nigdy nie udało mu się ustalić czemu tak określano ludzi. Owszem jego komnata na zamku odziedziczonym po ojcu była pięknym wnętrzem. Ale u człowieka... kiedyś rozpłatał kultystę od głowy po przyrodzenie i nic pięknego we wnętrzu nie znalazł. Wyglądało to wszytko nawet gorzej niż na zewnątrz, chociaż osobnik ów każdego dnia swoim wyglądem bluźnił przeciwko Sune.

- Ale jako rzecze Sune czyńmy miłość nie wojnę... tak... jakoś... no...

Na twarzy Thoeda wykwitł marsowy wyraz twarzy, wytężył pamięć żeby znaleźć w jakiej księdze w świątyni znalazł tą jakże życiową sentencję. Po chwili przypomniał sobie, że właśnie dzisiaj przeczytał ją na drzwiach toalety w zamtuzie, gdy się obudził po upojnej nocy medytacji o mądrości Sune, w której towarzyszyły trzy kobiety. Z resztą bardzo oddane religii i Thoed nie rozumiał jak mogły nie zostać kapłankami. Jeszcze raz popatrzył na Goro i ocenił, że w sumie to dobrze iż jego piękno jest ukryte. Co prawda wiedział, że on sam jest bezkonkurencyjny, ale zawsze lepiej tego nie udowadniać. Za to elf... hmmm... nie przecież Thoed Tharmikos jest poza konkurencją.
_________________
"Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka
Gdyby się nie przewrócił, byłaby rzecz wielka
Gdyby to najczęstsze słowo polskie
Gdyby mama miała fiuta, to by była ojcem, hej"
KNŻ
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
 
Elf
Demoni Władca


Dołączył: 11 Gru 2002
Posty: 1028
Skąd: Rzeszów

PostWysłany: 15-01-2010 22:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Elfka słuchała was z kamiennym wyrazem twarzy. Mimo waszych prób dworności nie obdarzyła żadnego z was nawet cieniem uśmiechu. Jednak kiedy przedstawił się Nyk, wyszła przed mównicę:

- skromność to towarzyszka mądrości - dawno nie spotkałam żadnego mnicha, więc tym bardziej cieszy mnie twoja obecność - miękki szept dotarł do uszu waszej trójki

- czas jest naszym największym wrogiem - rzuciła głośno z niecierpliwością w głosie, aż echo odbiło się od ścian - podejdźcie więc wszyscy, bym mogła wyjawić wam istotę sprawy.
_________________
MISTRZ PODZIEMI
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora  
 
XaRaF
Demoni Władca


Dołączył: 05 Mar 2002
Posty: 469
Skąd: Bydgoszcz / Crieff [Scotland]

PostWysłany: 15-01-2010 23:50    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Młodzik z czupryną krótkich blond włosów oparty o filar na tyłach sali przyglądał się wystąpieniu elfki i obserwował pozostałych uczestników zebrania. Wyglądał na chyba najmniej zmęczonego spośród tu obecnych a już na pewno jego strój, ciemnoczerwone szarawary i wiązana pod szyją koszula w ciepłym odcieniu brązu z narzuconą w miedzianym kolorze kamizelką z kapturem, nie nosił śladów drogi. Najmniej chyba też ze wszystkich miał przy sobie ekwipunku, dostrzec można było tylko krótki miecz i sztylet przytroczone do pasa.

Krótki, żołnierski rozkaz wywołał grymas dezaprobaty na jego młodzieńczej, na oko dwudziestoletniej, twarzy.

- O nie, słonko, w wojsko to my się bawić nie będziemy. - pomyślał, nie kwapiąc się do prezentacji.

Innego zdania najwyraźniej był osiłek zakuty w zbroję, choć po jego krótkim wystąpieniu chłopak doszedł do wniosku, że to nie rozkaz a bardziej to co palladyn miał między nogami było powodem szybkiego działania.

- Nie przepuści niczemu co żywe i na drzewo nie ucieka? Oby toporem władał równie dobrze jak wielbi Sune. - uśmiechnął się pod nosem i obserwował kolejnego zawodnika zbliżającego się do mównicy.

Kwiecista przemowa elfa nie przykuła jego uwagi tak bardzo jak ptak siedzący na ramieniu barda. Refleksy światła na piórach, poprawianych ostrym jak brzytwa dziobem, stanowiły niecodzienny widok. Nim się spostrzegł trzeci mężczyzna zajął miejsce na przedzie i jął wygłaszać swoją mowę.

- Kolejny gaduła? Nie wygląda jak bard a przemawia prawie jak jeden. Ciekawe czy obaj pozostałe umiejętności opanowane mają równie dobrze.

Prawie parsknął ze śmiechu na wzmiankę barda o czystości duchowej palladyna i widok marsowej miny tegoż świadczącej o ciężkim procesie myślowym.

- O tak, zanosi się na bardzo ciekawe doświadczenie. - Jego rozmyślania przerwało ponaglenie Aesdila. - A temu gdzie się tak spieszy? Ballady układać?

Nie tylko bardowi widać się spieszyło a krew na rękawicach nie niosła ze sobą dobrych wieści. Nie zamierzając czekać aż pozostali się przedstawią i najwyraźniej zatrudniając wszystkich zebranych, elfka postanowiła wyjawić okoliczności zniknięcia lekarza.

Młodzik w końcu oderwał się od filaru i postąpił kilka kroków do przodu. Z kciukami obu dłoni zatkniętymi za klamrę pasa, przedstawiającą zwrócone w prawo głowy dwóch wilków, zatrzymał się kawałek za plecami trójki mężczyzn.

- Wybacz pani. - rzekł skłoniwszy lekko głową. - Zwą mnie Carados Nails, wprawnie posługuję się dwiema brońmy a także cicho i niezauważenie potrafię się poruszać, do usług.


Ostatnio zmieniony przez XaRaF dnia 16-01-2010 8:47, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora  
 
fallen
Demon


Dołączył: 03 Sie 2003
Posty: 140
Skąd: Kielce

PostWysłany: 16-01-2010 0:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nieco na uboczu, ale jednak z bandą, stoi dziwny podróżny o nieprzeniknionym wyrazie twarzy i chłonący milcząco obrazy i słowa. Wyraźnie odróżnia się na tle przybyłych, może nie tyle urodą, co samym ubiorem.

Pierwszym, co rzuca się w oczy jest zdecydowanie niecodzienny charakter stroju, przywodzący na myśl odległe wschodnie kraje i ludy pustyń. Na stopach czarne wyprawione z miękkiej skórki botki z metalowymi noskami, oplatające nogi jak druga skóra spodnie z grubego materiału, okręcona wokół bioder pół-tunika w kolorze platyny, szeroka przepaska biodrowa w kolorze burzowych chmur, szeroki pikowany pas i kilka szarf owiniętych wokół pasa. Zamiast zbroi miękka pikowana bluza z jednym długim rękawem na prawej ręce i stójką. Na prawym barku skórzany naramiennik, pod nim skórzany nałokietnik. Na obu rękach wyprawione z tej samej, co buty skóry karwasze, oplecione taśmami. Wszystko lekkie i niekrepujące w najmniejszym stopniu ruchów. Przy pasie wisi duża, podróżna sakwa, mniejsze sakiewki, za jedną z szarf zatknięty jest sztylet, u lewego boku przypięta szabla. Na jednej z szarf kołysze się wyrzeźbiony półksiężyc, z boku zwisa kilka dziwnych chwostów, a między nimi prześwituje szarfa z wyhaftowanym otwartym okiem.

Dopiero później uwagę zwracają dziwnie delikatne, elfie rysy, wzrost (przewyższa elfy o głowę), czarny ogon włosów związanych z tyłu głowy i przenikliwe, kruczo-złote oczy.

Wydaje się nieporuszony prezentacjami zebranych, choć przy przemowie barda zdaje się uśmiechać nieznacznie, zaledwie kącikami ust. Zwraca jednak swoje oblicze na elfkę, gdy tylko podnosi głos.

- Wszędzie tam, gdzie wymagany jest pośpiech wymagana jest również rozwaga. Nic bowiem nie przyjdzie człowiekowi z naszej pomocy, jeśli będziemy pędzić, nie wiedząc nawet dokąd. Niezdecydowanie jednak również nie jest dobrym sojusznikiem. Jeśli w tej wyprawie potrzebny jest miecz i silny duch, to wiedz pani, że ja Tae’athel Kennyrlyth, zwany również Krukiem, nigdy nie wycofuję się z raz obranej ścieżki.

Kłaniam przed nią głowę w oszczędny, lecz pełen szacunku sposób i popatruję na tych, którzy przedstawili się, jak i na tych którzy jeszcze tego nie zrobili i zastanawiam się, jakimi osobami są.
_________________
---}fallenAngel{---
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora  
 
Daimon
Pomniejszy Demon


Dołączył: 16 Mar 2004
Posty: 20
Skąd: Kielce

PostWysłany: 17-01-2010 2:21    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pomieszczenie, w którym przebywali nie wpływało dobrze na jego samopoczucie. Żałował, że owo spotkanie nie mogło się odbyć na łonie natury. Monotonia tego miejsca sprawiła, że nie zauważył kiedy przy mównicy pojawiła się elfka, nie zwrócił nawet uwagi na to, kiedy do nich przemówiła. Jego wzrok skupił się na przepięknym jastrzębiu siedzącym na ramieniu jednego z zebranych. Nie spodziewał się spotkać w takim miejscu tak majestatycznego stworzenia. Kolory jakimi mieniło się jego pierze wprawiły go prawie w hipnotyczny trans, z którego wyrwał go uniesiony głos elfki.

Stojący początkowo na uboczy elf dołączył do grupy. Był on przeciętnego(jak na elfa) wzrostu, miał czarne włosy przetykane srebrem i srebrne oczy. Na pierwszy rzut oka jego ubranie, w odcieniach brązów i zieleni, wydawało się bogato zdobione w liściaste wzory. Jednak po dokładniejszym zbadaniu okazywało się, że jego kaftan i spodnie faktycznie wykonane są z liści. Resztę zbroi stanowiły korowe naramienniki, karwasze i nagolenniki lekko pokryte mchem oraz skórzane buty. W ręce trzymał kostur przypominający gałąź powyginanego drzewa rozszczepioną na jednym końcu.

- Nazywam się Arenae Dwinelrvis – powiedział patrząc w stronę mównicy – przyjaciel lasu i stworzeń w nim mieszkających. – kończąc ukłonił się lekko elfce.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
 
aachi
Wielki Demon


Dołączył: 29 Lis 2001
Posty: 792
Skąd: Hawick w Szkocji

PostWysłany: 17-01-2010 14:56    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Znowu spóźniony.. Zawsze ostatni - bardzo młody półelf wymyślał sobie w duchu - Kiedy w końcu się nauczę, że czas płynie szybciej niż mi się wydaje
Jak zwykle spóźniony musiał biec by zdążyć na spotkanie. Teraz stał na końcu starając się opanować szybki oddech. Czekał do ostatniej chwili z przedstawieniem się, by ciało zdążyło ostygnąć.
- Echm... Witaj Pani. Nazywam się Lukas - powiedział z uśmiechem i ukłonił się nisko. W głosie jego słychać, było nutkę zdenerwowania.

Ci którzy się mu przyglądali, nie zauważali jakiś charakterystycznych cech... Ot młody półelf z długimi prostymi włosami, z łukiem i kołczanem na plecach, rapierem i sztyletem przy pasie. Ubrany w zwykłe szaty podróżne, nie wyróżnia się raczej z miejskiego tłumu. Dość szczupły, wzrostu średniego...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
 
Buzz
Demoni Władca


Dołączył: 15 Wrz 2003
Posty: 1342
Skąd: Toruń

PostWysłany: 18-01-2010 8:14    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie chcąc wyjść na gbura Goro spoglądał na każdą z przedstawiających się osób i grzecznie kiwał głową. W duchu jednak zastanawiał się, jakim cudem w Beregoście zebrała się taka mieszanka, a w zasadzie nie-mieszanka. Spośród ośmiu osób zebranych w sali, wliczając w to Llirę Lethinen i jego samego, co najmniej 5 była elfami, bądź też miała domieszkę krwi tej rasy. Mnich uważniej niż na pozostałych spojrzał w kierunku Caradosa. Ten mężczyzna wzbudził w nim największe zainteresowanie, gdyż na pierwszy rzut oka ciężko było określić jego pochodzenie.

-Pani, znasz już wszystkich śmiałków, którzy zebrali się na Twe wezwanie. Wyjaw nam proszę w jakich okoliczność będziemy mieli sposobność sprawdzić nasze umiejętności … oraz co masz nam do zaoferowania?
_________________
http://farmersi.pl/index.php?idp=160352

Uderzajac pierwszy, uderzasz ostatni

Kiedy jesz, jedz. Kiedy czytasz, czytaj. Kiedy czytasz przy jedzeniu, czytaj przy jedzeniu.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
 
Elf
Demoni Władca


Dołączył: 11 Gru 2002
Posty: 1028
Skąd: Rzeszów

PostWysłany: 18-01-2010 15:10    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Tak, ma pan rację, czas naszym wrogiem, przejdźmy do konkretów. Dziękuję wszystkim za tak szybki odzew - skłoniła się lekko - i mam nadzieję, że po tym co ode mnie usłyszycie nadal będziecie chcieli ruszyć na wyprawę.

Nazywam się Llira Lethinen i dwa tygodnie temu zostałam wezwana z Neverwinter do pomocy wyznawcom Lathandera w Beregoście. Mieszkający na obrzeżach Lasu Ostrych Kłów medyk Elzid Natolin zaginął bez wieści miesiąc wcześniej. Miejscowi poszli go szukać, ale drogę do domu Elzida blokują stanowiska band koboldów. Spora grupa od jakiegoś czasu opanowała trakt do Pomocnej Dłoni i uprzykrza życie kupcom.
Przeciwnik jest wyjątkowo uciążliwy, bo choć nie ma dużych możliwości bojowych, ma przewagę liczebną, doskonale zna las, stosuje partyzanckie metody walki i jest niezwykle złośliwy - zrobiła krok do przodu, trochę niezdarnie, aż musiała oprzeć się o mównicę - wszyscy zauważyliście, że ma złamaną nogę.

- Obawiam się, że Elzid Natolin padł ofiarą takiej bandy - noga na pewno bolała jak diabli, ale nie dała niczego po sobie poznać - mieszkając samotnie nie miał dużych szans się obronić. Sama jednak nie mam możliwości dotrzeć do jego domu, bo koboldy rozlokowały się tej okolicy w najlepsze. Całość sytuacji pogarsza jeszcze drobny szczegół: miejscowi donieśli mi o pożarze lasu w tamtym rejonie, poprzedzonym potężnym wybuchem.
Niestety, nie miałam czasu na zbieranie informacji w mieście, wyruszyłam do poszukiwań zaraz po przybyciu tu, ale wy możecie popytać o Elzida i cała sytuację przy okazji zakupów i noclegu w Karczmie Feldposta. Może dowiecie się dlaczego koboldy tak sobie upodobały to miejsce.

- Jeśli macie pytania to chętnie na nie odpowiem. Później ci, którzy zdecydują się wyruszyć jutro rano do domu Elzida otrzymają 100sztuk złota na zakupy niezbędnego ekwipunku. W mieście jest świetny zbrojmistrz. W prowiant zaopatrzy was świątynia.
_________________
MISTRZ PODZIEMI
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora  
 
Remus
Wielki Demon


Dołączył: 09 Paź 2003
Posty: 767


PostWysłany: 18-01-2010 15:32    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Z iście elfią przytomnością umysłu Aesdil rzuca się naprzód, wyrzucając w powietrze jastrzębia i podtrzymując niewiastę. Drapieżnik sfruwa na zimną posadzkę i rozzłoszczony otwiera dziób, zaskoczony nagłym ruchem.
- Złamanie?! Jakim cudem, pani, byłaś w stanie tu dotrzeć?! Toż to groźba wykrwawienia się jest pewna!
- Mości paladynie! -
odwraca się do Thoaeda - pomóż mi proszę. Dokąd prowadzić Cię, pani? Ta noga nie może czekać!
Ucisza jej protesty.
- Rzekłaś nam pani wystarczająco wiele byśmy wiedzieli co robić, odwiedzimy Cię gdy tylko będziemy mieć pytania czy wieści. Tuszę że pozostali tu zebrani nie przerazili się i nie stracili ducha? - uśmiecha się kpiąco do reszty zebranych.
_________________
Zdobyć serce kobiety jest stosunkowo prosto.
Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość  
 
tabar
Wielki Demon


Dołączył: 11 Maj 2004
Posty: 601
Skąd: Lublin

PostWysłany: 18-01-2010 16:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Thoed zmarszczył, dał się uprzedzić. Więc jednak elf okazał się konkurencją dla bezkonkurencyjnego paladyna Sune. Widać zamyślił w żalu, że drużyna okazała się być złożona z samych mężczyzn. Tracił szanse aby nakłonić jakąś poszukiwaczkę przygód na wspólną modlitwę i medytację na nocnych postojach. W dodatku okazało, że lekarz nie zaginął w mieście tylko trzeba będzie dymać po krzaczorach za jakimiś kurduplami. Fatalnie się to zapowiada bez dziewic, bez smoków. Ani chwały ani też na chwałę Sune nie będzie okazji połączyć się we wspólnej kontemplacji piękna z jakąś urodziwą panną. Thoed z krzywą miną mając wizję polowych noclegów, bez cieplej wanny, atłasowej pościeli i tylu pięknych rzeczy i rytuałów, którymi składał hołd Sune, ruszył na unieść elfkę. Pomocy nie potrzebował taką zgrabną pannę to on jedną ręką mógł zanieść na drugi koniec miasta.

- Och Pani mogłaś rzec tylko słowo a służył bym ci pomocą. wszak to moja skromna powinność zadbać o piękno, które stworzyła Sune. A twoja osoba jest jasnym przykładem iż uśmiech mej Pani towarzyszył chwili gdy przyszłaś na ten świat. Ja jako wierny sługa pięknej Pani,zadbam o to aby twój widok na tym łez padole cieszył jej oczy.
_________________
"Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka
Gdyby się nie przewrócił, byłaby rzecz wielka
Gdyby to najczęstsze słowo polskie
Gdyby mama miała fiuta, to by była ojcem, hej"
KNŻ
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
       Forum Terra Inc0gnita Strona Główna -> D&D Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 35, 36, 37  Następny
Strona 1 z 37

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Modified by Bojo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group